U mnie w domu zwane klopsami :-) Najlepsze świeżutkie, prosto z patelni. Jednak zawsze smażę ich więcej, aby starczyło na dwa dni, a tego drugiego dnia robię sos grzybowy i w nim je podgrzewam, ewentualnie wykorzystuję sos, który pozostał mi kiedyś od innego mięsa. Taki sos wlewam do słoika i wkładam do zamrażalnika, żeby wykorzystać go do klopsów czy do makaronu.